sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 2

Mama: Posprzataj po Sobie !!!
O: Nie chce mi sie !!!
M: Posprzatasz, albp bedziesz miala szlaban !!!
O: No dobra !!!
O rany. One zawsze musza sie tak klocic ? Tak to jest jak Olivia nie chce posprztac po sniadaniu. Jest 7, a mnie juz obudzily. No nic, nie bede marnowac ostatniego dnia weekendu.
Poszlam do lazienki, umylam sie i ubralam sie w cos wygodnego.
Zeszlam na dlu. Olivia siedziala na sofie i cos ogladala w telewizorze.
M: Skarbeczki, My z tata jedziemy do sklepu. Bedziemy z kilka godzin.
O i A: Dobrze.
Mama i tata wyszli, a ja zrobilam Sobie platki z mlekiem.
O: Moze jak oni pojechali, tez moglibysmy jechac do centrum handlowego ?
A: Niech pomysle. Hmmm... To wcale nie najgorszy pomysl. Idz sie ubrac, ja zjem i tez pojde.
O: Dobrze, za 30 minut w salonie ?
A: OK.
Oli poszla, ja zjadlam i poszlam do pokoju.
Chwilke myslalam co ubrac i wybralam cos takiego i rozpuscialam wlosy.
Zeszlam na dlu, chwilke czekalam na Oli, ale w koncu zeszla i byla ubrana w to.
A: Idziemy ?
O: Idziemy.
Dojechalysmy do centrum handlowego. Chodzilismy chwile po sklepie, az ktos Nas zaczal wolac.
O: Niall ? Harry ?
H i N: Hej. Co tu robicie ?
A: Kupujemy jakies ciuchy, a teraz idziemy gdzies usiasc i cos wypic.
N: Mozemy sie do Was dolanczyc ?
O: Oczywiscie.
H: Znacie moze tutaj jakis pub, albo co w tym stylu, gdzie moglibysmy sie czegos napic ?
N: A moze chodzmy do restauracji, bo juz troszeczke glodny jestem.
H: Akiedy Ty nie jestes glodny ?
N: Czasami nie jestem.
A: No dobrze, pomyslimy jaka tu jets fajna restauracja.
O: Moze restauracja Maly Wieden ?
A: Moze byc.
Poszlismy tam, zjedlismy potrawy.
H: No to jak skonczylismy jesc, to moze gdzies pojdziemy ?
N: No wlasnie, dziewczyny macie jeszcze czas ?
A: Wlasciwie tak.
N: To co ? Teraz na lody ?
O: Ok.
Poszlismy po lody i chodzilismy z chlopakami. Ja chodzilam z Harry'm i znim rozmawialam na rozne tematy, przewaznie dotyczace Naszego zycia. Olivia chodzila z Niall'em, tez o czym rozmawiali.
H: Skoro juz sie tak poznajemy, to moze dalabysmi Swoj numer telefonu ?
A: W sumie, czemu nie.
Podalam mu numer, on mi Swoj tez.
Harry i Niall powiedzieli, ze za dwa dni juz wyjezdzaja i nie bedziemy sie juz widziec. Harry i Niall chcieli z Nami utrzymac kontak, wiec bedziemy rozmawiac przez Skype.
Odprowadzili Nas do domu. Na pozegnanie dalam buziaka w policzek Harremu.
Tak samo Oli dala buziaka w policzek Niallowi.
Weszlismy do domu.
Mama i tata byli w salonie i o czyms rozmawiali.
Uslyszlam tylko:
M: Musimy im powiedziec teraz.
T: Wiesz, ze sie zalamia ?
M: Nie mamy wyjscia.
Szybko pobieglysmy do salonu.
A: O czym musicie Nam powiedziec ?
O: Mamo co Nam macie powiedziec ?
T: No dobra, powiedz im.
M: Dziewczynki, usiadzcie na sofie.
Usiadlysmy tak jak Nam kazala.
T: Wyjezdzamy do Londynu.
O: Co ? Ale na ile ? Kilka tygodni, miesiac ?
M: Na stale.
A: Co ?!? Nie mozemy.
T: Nie mamy wyjscia.
A: Zawsze jest jakies wyjscie.
M: Z tego nie ma. Bedziemy mieszkac blisko babci i dziadka
A: Kiedy wyjezdzamy ? Mowic to, poplynela mi lza.
T: Za dwa dni.
O: Tak szybko ?
A: Mamy w dwa ze wszystkimi sie pozegnac i nigdy ich juz nie zobaczyc ? A co bedzie z Patricia i Dominiciem ?
M: Beda Nas odiwedzac w Londynie.
Nie odpowiadajac pobieglam do pokoju.
Za dwa dni mam ich zostawic ?
Musze zadzwonic do Patrici.
P: Co sie stalo Amanda ?
A: Musimy porozmawiac.
P: Dlaczego placzesz ? Co sie stalo ?
A: To nie jest rozmowa na telefon, spotkajmy sie za 20 minut w parku i zadzwon po Dominica, zeby przyszedl.
P: Dobrze.
Szybko przebralam sie w to.
Puk, puk....
A: Kto to ?
O: Moge wejsc ?
A: Mozesz.
O: Moge isc z Toba ?
A: Po co ?
O: Tak poprostu.
A: No, ok.
O: Moze powiemy chlopaka, ze wyjezdzamy do Londynu.
A: Myslisz, ze to dobry pomysl ?
O: Mysle, ze tak.
A: No to dobrze. Ty dzwonisz do Niall'a, czy ja mam do Harrego ?
O: A moge ja do Niall'a ?
A: Spodobal Ci sie Niall, nie ?
O: Moze troszeczke. A Tobie Harry.
A: Mi Harry. Po czym tak wniaskujesz ?
O: Widze jak na niego patrzysz. Zreszta on na Ciebie tez. Podobasz mu sie.
A: Cos watpie, ze ja mu sie podobam.
O: A ja nie. Id eise ubrac jak mamy wychodzic.
A: To idz.
Zeszlam na dlu ,a Oli juz tam byla i byla ubrana w to.
Poszlismy do parku. Na lawce juz siedzial Patricia. Podeszlismy do niej.
A i O: Hej
P i D: Hejka. Co sie stalo ?
A: Musze Wam cos powiedziec.
D: No to powiedz.
A: My... My wyjezdzamy.
P: Co ?!? Ale na ile ?
A: Na stale.
D: Ale jak to ? Gdzie ?
O: Do Londynu.
Pgadalismy z 30 minut. Patricia i Dominic poszli.
A: Dzwonisz do Niall'a ?
O: Juz dzwonie.
O: Hej Niall.
N: Hej Oli.
O: Naill, mozecie byc z Harry'm za 20 minut w parku ?
N: Tak, a co sie stalo ?
O: Powiemy Wam jak przyjdziecie.
N: Dobrze. To bedziemy.
Chwilek na nich poczekalysmy.
H i N: Hejka. Co sie stalo ?
O i A: Hejka.
O: Musimy Wam cos powiedziec.
H: A co ?
O: Wyjezdzamy na stale do Londynu.
N: Na stale ?
A: Tak.
H: To dobrze, czy zle ?
A: Wlasciwie to nie wiem.
H: Ale bedziemy sie czesciej widziec.
A: Wlasciwie w tym jest plus. Powiedzialm usmiechajac sie.
Harry odwzajemnil usmiech.
N: Wiedz bedzimy sie czesciej widziec i sie lepiej poznamy.
O: No wlasnie, nie jest tak zle.
Chwile jeszcze pochodzilismy po parku. Chlopcy odprowadzili Nas do domu.
Poszlam do pokoju i pomyslalam, ze jutro zaczne sie pakowac.
Przebralam sie w pizame i poszlam spac.
***
Obudzilam sie rano, wstalam sie umyc i ubrac w to.
Poszla do pokoju po telefon i zobaczylam, ze dostala wiadomosc od Dominica, a w niej...

___________________________________________________________________________________
Mam nadzieje, ze Wam sie podobaja mije opowiadania. 
Nie wiem, czy taka restalracja jak Mały Wiedeń istnieje, ale cos mi mowi, ze w Bielsku jest :D

Czytasz = Komentujesz 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz